poniedziałek, 26 września 2016

Coś dla górołazów i "śniegolubisiów" -Rhone-Alpes we Francji

W moich żyłach krew puszcza się z winem ale iskrzyć nie będzie bo jak na burżuja sięgam po towar z wyższej półki czy mnie stać czy nie to wątroby ze stali nie ma , dziś jesteś jutro Cie nie ma.
Wino niby 1 klasa a dla mnie jakieś francowate poidło tyle, że z jakąś tam apelacją. Czy czuje bukiet kwiatów rozpływający mi się ustach? Nie ale ważne , że zrobi mi dobrze.
W oka dnie jak w studni odbija się twoja twarz...

I nastąpiła reinkarnacja z samotnego pingwina w kimaka górskiego. Coś we mnie umarło, aby zrobić miejsce dla czegoś, kogoś innego.  Miesiąc temu postawiłam swoją małą kulapetkę na żabojadzich ziemiach. Niby w pogoni za marzeniami, karierą. A tak naprawdę choć jeszcze dobrze się nie rozkręciłam to już zdążyłam się wypalić w zawodzie fizjo. Natomiast marzenia kopulują w mojej głowie noc i dzień totalnie poza kontrola rodząc to nowe i nowe. Moje życie to podróż i choć chciałabym się stać czyjąś księżniczką choć na krótką chwilę to książe musiałby być" 2 minutes behind me" wymachując lassem na swoim stalowym rumaku w celu podjęcia próby ujarzmienia swojej księżniczki.
 Nie czuję tu czaczy, nie potańczę na tym parkiecie zbyt długo. Nie jestem normalna to wiem na pewno.Nie szukam stabilizacji tylko nowej obiecanej mi ziemi. Każdy ma swój kawałek podłogi snując się w domach z betonu i chodując roślinki, które przemienią się i tak z czasem w złote paprocie żywca wyjęte z Jurassic Parku. Ja czuję dziki zew natury, którego nie dam w sobie zamurować. Wciąż szukam swojego miejsca na ziemi paradoksalnie spoglądając w gwiazdy-"Sky is the limit". Chyba pyłem gwiezdnym jestem, w końcu z pyłu powstałeś w pył się obrócisz.
Zazwyczaj wytrzymuje max rok w jednym miejscu. I już słyszę jak cygańskie tabory jak grają mi w duszy .Mój nowy stary narzeczony zawsze żartował, że pójdę z autobusem arabów heh. Jakoś mnie ta wizja szczególnie nie kręci ;) Choć dopóki nie spróbujesz życia to skąd masz wiedzieć jak smakuje.
 Z Francją jest inaczej, nie wytrzymam tu roku na pewno! Ludzie są depresyjni, praca mnie dopierdala, choć ciężko to nazwać pracą kiedy Ci nie płacą. Ale taka kochanie twej włóczęgi cena. Ale miejsce bajeczne dla górołaza i "śniegolubisiów ".